bajki
bo bajki też są fajne, mają treść
i zazwyczaj morał, czy trzeba czegoś więcej?
taką ostatnio przeczytałem:
Był sobie malutki ptaszek, który jak jemu podobne (lecz nie pod względem
wielkości) rozpoczął swą lotną wędrówkę do ciepłych krajów. Zbliżały
się chłody, więc był to już czas dla większości lotnych. Wraz z całą
ekipą, nasz malutki bohater ruszył przed siebie. Z każdą chwilą zauważał,
że grupa oddala się od niego, jako że był malutki i miał malutkie
skrzydełka, nie podołał ich prędkości. Mimo iż wymachiwał nimi z całych
sił. Wkrótce pozostał sam na wielkim błękitnym niebie. Ale wciąż gnał
przed siebie. Niestrudzenie. Robił się jednakże coraz bardziej senny,
zmęczony, odpływ sił w pewnej chwili był tak duży, że malutki ptaszek
z całym impetem spadł w dół, na ziemię. I leżał tak dłuższą chwilę
- godzina, dwie, może dzień, a może dni siedem. Zmarznięty, słabiutki.
Jednym pazurkiem był już "po drugiej stronie". Leżał na
łące. Bez tchu. Nadeszła na tą chwilę krowa, wcinała trawkę. I narobiła
na małego ptaszka. Wielki śmierdzący krowi placek. I poszła sobie
dalej. Ptaszkowi robiło się coraz cieplej. Szybciutko zaczął odzyskiwać
siły. Nadszedł na to kot. Mówi - o, jaki śliczny biedny malutki ptaszek.
Jak ktoś śmiał na niego narobić. Wziął go czule w swe łapki, oblizał
z wielką troską. I zjadł.
Wniosek:
Nie każdy kto na ciebie "narobi" jest twoim wrogiem
I nie każdy kto wyciągnie Cię z gówna, jest Twoim przyjacielem.bajeczkę
"opowiedziała" mi Agnieszka - dzięki :)
|
|