Chłopi - Władysław Stanisław Reymont
- A o mnie się nie trwóżcie, kruszynam tylko, jedno
źdźbło z bujnego pola, wezmą mię i zagubią, to i cóż, kiedy takich zostanie
jeszcze wiela i każden tak samo gotów dać żywot dla sprawy...
A przyjdzie pora, że jawi się ich tysiące, przyjdą z miast, przyjdą
z chałup, przyjdą ze dworów i tym ciągiemnieprzerwanym położą głowy
swoje, dadzą krew swoją i padną jeden za drugim, stożąc się jak te kamienie,
aż póki się z nich nie wyniesie ów święty, utęskniony Kościół...
A mówię wam, że stanie i trwał będie po wiek wieków, i już go żadna
zła moc nie przezwycięży, bo wyrośnie z ochfiarnej krwie i miłowania...
I opowiadał szeroko, jak to ni jedna kropla krwi, ni jedna łza, ni jeden
wysiłek nie przepada na darmo, jak to ciągiem, kieby te zboża na ziemi
nawożonej, rodzą się nowe brońce, nowe siły, nowe ochfiary, aż nadejdzie
ów dzień święty, dzień zmartwychwstania, dzień prawdy i sprawiedliwości
la całego narodu... |
|